czarny wosk do łańcucha

Czarny wosk do łańcucha (black wax for a bicycle chain) ma w sobie coś przewrotnie praktycznego: wygląda jak kłopot, a w dobrze zrobionej recepturze potrafi być jednym z najczystszych rozwiązań dla napędu. Brzmi jak paradoks, ale w tribologii roweru paradoksy są codziennością. Łańcuch pracuje w układzie otwartym, bez filtracji i bez uszczelnień, a strefa sworzeń–tuleja–rolka dostaje jednocześnie wysokie naciski, wodę, pył i zmienne temperatury. W takich warunkach smarowanie nie jest opowieścią o „śliskości”, tylko o tym, czy film smarny potrafi wejść do wnętrza ogniw, a potem tam zostać, nie zamieniając się przy okazji w lep na brud.

Woski kropelkowe są próbą połączenia dwóch światów. Z jednej strony chcesz wygody aplikacji jak w oleju: kropla na rolkę, kilka obrotów korbą i gotowe. Z drugiej strony chcesz efektu „woskowego”: sucho na zewnątrz, mniej przyklejania pyłu, łatwiejsze czyszczenie kasety i zębów. Klucz jest w tym, jak wosk zachowuje się w temperaturze aplikacji i po zastygnięciu. W tej klasie szczególnie ciekawy jest twardy wosk do łańcucha rowerowego o niskim współczynniku tarcia, który w temperaturze około 33°C ma zaczyna być płynny, a po utwardzeniu tworzyć twardą, odporną warstwę.

Żeby to osiągnąć, potrzebujesz receptury, która ma kilka funkcji naraz. Rdzeniem jest wysokorafinowana baza olejowa, która daje zdolność penetracji i „zwilżanie” metalu. Do tego dochodzi parafina jako szkielet woskowy, a dalej pakiet wosków o różnych temperaturach mięknienia: mikrokrystaliczny dla przyczepności i elastyczności filmu, woski roślinne (np. candelilla) dla podniesienia odporności na ścieranie, wosk ziemny dla stabilizacji struktury oraz szereg wosków syntetycznych, żeby parametry były powtarzalne z partii na partię. Tam, gdzie film ma być twardy, ale nie kruchy, wchodzi domieszka składników plastyfikujących i „klejących” do metalu – w praktyce takie jak lanolina i olej roślinny o wysokiej stabilności (jojoba). Na etapie aplikacji całość jest rozrzedzona rozpuszczalnikiem alifatycznym (typ benzyny ekstrakcyjnej), który ma jedno zadanie: obniżyć lepkość, żeby wosk wniknął do wnętrza ogniw, a potem odparować. Na końcu dokładamy stałe mikrocząstki smarne, a w wersji czarnej – proszek dwusiarczku molibdenu.

I właśnie dwusiarczek molibdenu robi tu różnicę, bo to klasyczny materiał do smarowania granicznego. Kiedy film jest ultracienki albo chwilowo przerwany, MoS₂ potrafi utrzymać niski opór ścinania w mikrokontakcie. To ważne w łańcuchu, bo łańcuch żyje w reżimie mieszanym i granicznym częściej, niż wielu osobom się wydaje: sprint, podjazd na twardym przełożeniu, zmiana biegu pod obciążeniem, przejazd przez wilgoć i natychmiastowy powrót na suchy kurz. MoS₂ jest znany z niskiego tarcia i przydatności w smarowaniu granicznym, także w warunkach wilgoci, gdzie nie zachowuje się jak „mokry problem”.

Teraz najważniejsze: parametry. Jeśli mówimy o czarnym wosku kropelkowym, który ma być płynny w okolicach 33°C i twardy po zastygnięciu, to oczekuję profilu reologicznego podobnego do tego: lepkość wosku w niskiej temperaturze jest wysoka, a w wyższej temperaturze gwałtownie spada. W danych technicznych tej klasy produktu spotyka się lepkość rzędu 350 cSt w 0°C oraz około 12 cSt w 40°C, przy gęstości około 0,82 g/ml w 20°C. To mówi wprost: w okolicy 33°C wosk będzie wyraźnie płynny (czyli „kropelkowy” z sensowną penetracją), a w chłodzie stanie się gęstszy, co pomaga mu zostać wewnątrz ogniw po utwardzeniu. Z kolei zalecany zakres temperatur pracy na poziomie mniej więcej 5–40°C podpowiada, że to rozwiązanie jest projektowane pod realne warunki większości sezonu, z naciskiem na stabilność w umiarkowanym klimacie.

Twardość po zastygnięciu nie jest marketingiem, tylko mechaniką czystości. Utwardzony wosk ma tworzyć barierę, która nie jest lepka i nie przyciąga brudu tak jak klasyczny olej. W tej klasie danych spotyka się temperaturę topnienia utwardzonego wosku około 64°C, a do zmywania utwardzonej warstwy gorącą wodą potrzeba około 75°C. To bardzo praktyczne: w normalnej jeździe nawet w letnim upale film nie powinien „płynąć”, a jednocześnie serwis da się zrobić bez brutalnej chemii, jeśli ktoś woli prostą technikę (ciepło + mechaniczne usunięcie).

Ważnym składnikiem tej układanki są też inhibitory rdzy i korozji. Wosk ma być barierą przed wilgocią, ale łańcuch nadal oddycha, łapie kondensację, czasem dostaje solankę. Dlatego dodatki antykorozyjne w wosku są w praktyce równie ważne jak jego twardość. W opisie takiego czarnego wosku spotyka się też emulgator, który zagęszcza płynny wosk pod wpływem kontaktu z powietrzem. To jest sprytne, bo wzmacnia efekt „kropelkowy”: na etapie aplikacji produkt ma płynąć i penetrować, a potem ma szybciej przejść w stabilną, mniej migrującą warstwę.

Nie ma jednak wosku bez pytania o nośność. W łańcuchu rowerowym naciski w mikrokontakcie są wysokie, a film bywa cienki. Dlatego doceniam, gdy twardy wosk kropelkowy ma sensowne wyniki w próbie czterokulowej: obciążenie zespawania rzędu 2600 N i ślad zużycia (nośność) około 0,9 mm. To nie jest parametr „dla broszury”, tylko wskazówka, że film i dodatki stałe mają realną zdolność do pracy w reżimie granicznym. Dodatkowo, jeżeli temperatura samozapłonu jest około 350°C, a temperatura zapłonu podawana jest jako powyżej 200°C, to w kontekście roweru oznacza to stabilność termiczną z dużym zapasem (napęd w normalnej jeździe nie wchodzi w takie rejony).

I teraz rzecz, którą warto powiedzieć uczciwie: czarny wosk do łańcucha rowerowego potrafi brudzić na etapie „świeżym”. To jest cena za obecność molibdenu. Wosk utwardzony w środku ogniw jest tam, gdzie ma być, ale nadmiar na zewnątrz – zanim zostanie wytarty – będzie zostawiał ślady. Dlatego technika aplikacji jest częścią „parametrów użytkowych”. Wosk kropelkowy twardy nakłada się oszczędnie: kropla na rolkę od wewnętrznej strony, kilka–kilkadziesiąt obrotów korbą, a potem obowiązkowo wytarcie płytek zewnętrznych. Nadmiar na zewnątrz nie smaruje sworznia – tylko łapie brud i brudzi ręce. W dobrze zaprojektowanym produkcie pełne utwardzenie można osiągnąć w przedziale kilku godzin (często 4–8), a pierwsze oznaki wiązania pojawiają się szybciej, po kilkunastu minutach.

W tym miejscu pojawia się pytanie, które świetnie brzmi, ale trzeba je zrozumieć: wosk molibdenowy czy smar do łańcucha rowerowego lepszy. Jeśli „smar” rozumiesz jako klasyczny olej, to odpowiedź jest praktyczna, nie ideologiczna. Olej wybacza więcej w mokrym, bo łatwiej się odnawia i łatwiej „dolać i jechać”. Wosk – szczególnie twardy – wygrywa w czystości i w odporności na przyklejanie pyłu, bo po utwardzeniu jest mniej lepki. Wosk z molibdenem jako smar rowerowy dodaje do tego jeszcze jedną cechę: stabilizuje tarcie graniczne w mikrokontakcie, czyli pomaga wtedy, gdy film jest najcieńszy, a ty akurat jedziesz mocno.

A co z kolorem? Pytania jaki kolor wosku do łańcucha rowerowego najlepszy wyglądają jak rozmowa o lakierze, ale w praktyce to rozmowa o dodatkach. Kolor bywa informacją techniczną. Czarny zwykle oznacza obecność smaru stałego w rodzaju MoS₂, który podnosi zdolność do pracy w tarciu granicznym. Jasne lub białe woski często idą w kierunku „czystości optycznej” i dodatków, które nie barwią filmu. Różowy, zielony czy niebieski wosk to z kolei często zabieg użytkowy: barwnik jako kontrola aplikacji i dawki, żebyś widział, czy pokryłeś rolki równomiernie i czy nie zostawiłeś nadmiaru. W terenie wygrywa nie ten, kto ma najładniejszy kolor, tylko ten, kto ma powtarzalną aplikację.

Jeśli miałbym opisać, jakie parametry powinien mieć wosk kropelkowy twardy, żeby był uczciwie „sportowy” i praktyczny, ułożyłbym to tak. Ma być płynny w okolicach 33°C, co w praktyce wymaga niskiej lepkości w wyższej temperaturze (rzędu kilkunastu cSt przy 40°C) i znacznie wyższej lepkości w chłodzie (setki cSt przy 0°C), aby po zastygnięciu i w czasie jazdy film nie migrował na zewnątrz. Ma mieć twardy film po utwardzeniu, z temperaturą topnienia około 60–65°C, aby nie „spływał” latem. Ma mieć skład, który łączy woski (w tym mikrokrystaliczny) z inhibitorami korozji oraz mechanizmem zagęszczania po kontakcie z powietrzem, bo to wspiera przejście z fazy aplikacyjnej do fazy roboczej. Wreszcie, ma mieć sensowną nośność w reżimie granicznym i stabilizację tarcia dzięki proszkowi MoS₂ oraz mikrocząstkom smarnym.

W praktyce rowerowej dobry wosk rowerowy poznaje się po trzech rzeczach. Po pierwsze, napęd po utwardzeniu jest wyraźnie mniej lepki na zewnątrz, więc kurz nie robi z kasety czarnej pasty. Po drugie, praca łańcucha jest stabilna pod obciążeniem, bez nagłych „metalicznych” momentów po kilku mocniejszych depnięciach. Po trzecze, serwis staje się przewidywalny: zamiast szorować maziste błoto smarne, częściej masz suchy osad, który łatwiej usunąć mechanicznie.

Jeżeli chcesz domknąć temat zakupowo i szukasz rozwiązania o parametrach takiego twardego, kropelkowego wosku o niskim współczynniku tarcia, taki produkt można znaleźć na stronie abscmt.pl i nazywa się Evil Moly Wax . Co jest lepsze, wosk czy olej do łańcucha? W suchym i mieszanym terenie, przy nacisku na czystość i stabilne tarcie, twardy wosk z dodatkiem molibdenu potrafi być rozwiązaniem, do którego trudno wrócić z powrotem na olej — bo raz zobaczysz czystą kasetę i zaczynasz lubić tę „czarną chemię”.

Poniżej propozycje zastosowań Evil Moly WAX (wosk z MoS₂) poza łańcuchem rowerowym – wynikają wprost z jego parametrów: twardnieje po kontakcie z powietrzem (film „suchy”, mało lepki), ma proszek dwusiarczku molibdenu, wosk mikrokrystaliczny, inhibitory rdzy/korozji, gęstość ok. 0,82 g/ml, lepkość po wymieszaniu ok. 12 cSt w 40°C i 350 cSt w 0°C, zakres pracy 5–40°C, topnienie utwardzonego filmu ok. 64°C, a w testach obciążeniowych obciążenie zespawania 2600 N i nośność (ślady zużycia) ok. 0,9 mm.

1) Łańcuchy i napędy pomocnicze w warsztacie lub lekkim przemyśle (kurz + wilgoć)

Np. łańcuchy w prostych przenośnikach, napędach osłoniętych częściowo, mechanizmach bramowych, podajnikach. Po utwardzeniu warstwa nie jest lepka, więc nie robi z napędu „łapacza pyłu”, a inhibitory korozji pomagają przy wilgoci.

2) Otwarte koła zębate i przekładnie wolnobieżne (tam, gdzie olej spływa)

Np. zębatki w mechanizmach regulacyjnych, proste reduktory bez kąpieli olejowej, segmenty zębate. Wosk mikrokrystaliczny + utwardzanie na powietrzu sprawiają, że smar zostaje na zębie dłużej niż klasyczny rzadki olej, a MoS₂ pomaga w tarciu granicznym.

3) Prowadnice ślizgowe i suwaki w środowisku pylącym

Np. prowadnice stołów warsztatowych, suwaki, listwy ślizgowe, mechanizmy przesuwu (metal–metal lub metal–tworzywo) pracujące wolno. Twardniejący film ogranicza przyklejanie kurzu, a MoS₂ stabilizuje poślizg, gdy film jest cienki.

4) Śruby pociągowe, gwinty nastawcze, mechanizmy śrubowe (dużo poślizgu)

Np. imadła, podnośniki śrubowe, śruby trapezowe, mechanizmy regulacji wysokości/pozycji. To klasyczne miejsca tarcia ślizgowego; tu MoS₂ ma sens, a twardy film jest odporniejszy na „spływanie” niż olej.

5) Zawiasy, czopy, przeguby metal–metal na zewnątrz

Np. furtki, bramy, zasuwy, zawiasy maszynowe, gdzie woda i kurz robią swoje. Utwardzony wosk tworzy barierę wilgoci, a inhibitor korozji wspiera ochronę przed rdzą.

6) Zamki, rygle, mechanizmy zatrzaskowe – tam, gdzie „mokry olej” zbiera brud

Np. kłódki, skoble, rygle drzwiowe, zamki skrzyń (byle nie precyzyjne wkładki patentowe zalewane na siłę). Wosk po wyschnięciu nie jest lepki, więc mniej łapie pył niż typowe oleje do zamków.

7) Linki stalowe, cięgna i sprężyny w urządzeniach (garaż/ogród/maszyny)

Np. linki w mechanizmach bram, cięgna w maszynach, sprężyny narażone na wilgoć. Niska lepkość po wymieszaniu w cieple (ok. 12 cSt przy 40°C) ułatwia „wejście” w szczeliny, a potem film się stabilizuje i chroni.

8) Antykorozyjna powłoka magazynowa dla części stalowych

Np. śruby, nakrętki, drobne detale stalowe, narzędzia przechowywane w wilgotnym magazynku. Woskowa bariera + inhibitory korozji pomagają ograniczać nalot rdzy.

Krótkie zasady „żeby działało i nie narobiło bałaganu”

  • To jest czarne (MoS₂) i może brudzić do czasu starannego wytarcia nadmiaru.
  • Nie do miejsc gorących: utwardzony film topi się ok. 64°C, więc odpadają elementy realnie nagrzewające się powyżej tego progu.
  • Wstrząsnąć przed użyciem: stałe cząstki mają tendencję do osiadania.
  • I klasyka warsztatu: trzymaj z daleka od powierzchni ciernych (hamulce, sprzęgła cierne, pasy).

BOSTIK

BOSTIK to marka, która od lat pracuje tam, gdzie połączenie ma wytrzymać więcej niż „ładnie wyglądać”. W praktyce Bostik jest synonimem technologii łączenia: klejenia, uszczelniania, wypełniania i ochrony materiałów w budownictwie, przemyśle oraz segmencie DIY. To chemia użytkowa w najlepszym znaczeniu tego słowa: ma skracać czas montażu, stabilizować parametry, podnosić trwałość i eliminować typowe wpadki, takie jak odspajanie, przecieki, pęknięcia czy niekontrolowane odkształcenia. Jeśli coś ma trzymać, uszczelniać albo pracować w ruchu – Bostik zwykle ma na to odpowiedź, a nie wymówkę.

Historia powstania Bostik – od farb do butów do technologii wiązania
Korzenie Bostik sięgają końca XIX wieku, kiedy w USA powstała firma działająca pod nazwą The Boston Blacking Company, skoncentrowana pierwotnie na wyrobach dla branży obuwniczej. To była epoka, w której chemia przemysłowa dopiero budowała swoją pozycję, ale już wtedy było widać, że kontrola nad powłoką, przyczepnością i trwałością materiału jest realną przewagą technologiczną, nie ozdobnikiem. Z czasem działalność rozszerzała się i rozwijała międzynarodowo, a firma przechodziła przez naturalne dla branży procesy fuzji, przejęć i rozbudowy portfolio.

W połowie XX wieku ważnym kamieniem milowym były kleje kontaktowe na bazie kauczuku, opracowywane z myślą o trwałym mocowaniu okładzin i pokryć do różnych podłoży, z naciskiem na odporność na drgania i warunki eksploatacyjne. Ta logika – połączenie ma działać w prawdziwym świecie, nie tylko w katalogu – stała się charakterystyczna dla późniejszego rozwoju marki.

Współczesny rozdział historii Bostik jest związany z Arkema: w lutym 2015 roku Arkema sfinalizowała przejęcie Bostik, co w komunikacji podkreślano jako wzmocnienie pozycji w obszarze specjalistycznych klejów i uszczelnień. Dla rynku oznaczało to jedno: jeszcze mocniejsze ukierunkowanie na rozwiązania wysokiej wartości dodanej, rozwój technologii i globalną skalę wdrożeń w przemyśle oraz budownictwie.

Co produkuje BOSTIK – produkty, które rozwiązują konkretne problemy
Portfolio Bostik jest szerokie, ale ma spójny rdzeń: kleje, uszczelniacze, pianki, masy naprawcze i wypełniające, a także rozwiązania wyspecjalizowane pod określone procesy technologiczne. Marka funkcjonuje równolegle w trzech światach, które mają wspólną cechę: wymagają przewidywalności. Pierwszy świat to budownictwo i remont, drugi to zastosowania przemysłowe, trzeci to DIY i produkty konsumenckie.

BOSTIK w budownictwie – klejenie i uszczelnianie, które pracuje razem z materiałem
W budownictwie klej i uszczelniacz nie mogą być „sztywne z zasady”. Materiały pracują: konstrukcje drgają, podłoża oddają wilgoć, temperatury zmieniają wymiary, a użytkownik oczekuje, że fuga, dylatacja i połączenie pozostaną szczelne. Dlatego Bostik w obszarze budownictwa stawia na rozwiązania do łączenia i uszczelniania w systemach: podłogi, ściany, płytki, izolacje, montaż, wykończenie. Mówimy o produktach używanych w nowych inwestycjach i renowacjach, tam gdzie liczy się pewność wiązania, odporność na wilgoć oraz stabilność w czasie.

W praktyce budowlanej przewaga technologiczna nie polega na „mocnym chwycie przez minutę”, tylko na tym, że po miesiącach i latach połączenie nadal trzyma parametry: elastyczność, przyczepność, odporność na starzenie, a często również na środki czyszczące czy okresowe zawilgocenia. Dlatego Bostik mocno rozwija segmenty związane z przygotowaniem i ochroną podłoża, klejeniem okładzin, uszczelnianiem stref narażonych na wodę oraz rozwiązaniami do montażu i wykończenia.

BOSTIK w przemyśle – „smart adhesives” tam, gdzie proces ma być szybki i powtarzalny
W przemyśle klej jest częścią procesu, a nie dodatkiem. Ma skrócić cykl, ograniczyć liczbę elementów złącznych, poprawić estetykę, a często również obniżyć masę konstrukcji. Bostik komunikuje się globalnie jako partner dla wielu branż przemysłowych – od transportu po etykietowanie i opakowania – gdzie liczy się powtarzalność aplikacji, stabilne parametry i dopasowanie do linii produkcyjnej. W praktyce to oznacza rozwiązania „pod proces”: dobór lepkości, czasu otwartego, sposobu aplikacji, odporności temperaturowej i kompatybilności z materiałami.

To ważne, bo w nowoczesnej produkcji technologia łączenia jest jednym z najtańszych sposobów poprawy jakości: dobrze dobrany klej potrafi zredukować reklamacje szybciej niż najładniejsza prezentacja handlowa. A jeśli ktoś pyta, czy klej może być elementem inżynierskim – wystarczy spojrzeć na motoryzację, AGD, opakowania czy elektronikę użytkową. Tam połączenie ma działać, mimo drgań, zmian temperatur i wieloletniej eksploatacji.

BOSTIK DIY – produkty, które mają być proste, ale nie „byle jakie”
Bostik ma również bardzo rozpoznawalne produkty konsumenckie, które trafiły do domów, biur i warsztatów. Dobrym przykładem jest Bostik Blu Tack – plastyczna masa mocująca wielokrotnego użytku, wykorzystywana do tymczasowego mocowania, klejenia i organizacji elementów bez wiercenia i bez śladów typowych dla klasycznych rozwiązań. To produkt „mały”, ale świetnie pokazuje filozofię marki: użytkownik chce szybko i czysto coś zamocować, a potem – jeśli trzeba – zdjąć i zrobić po swojemu.

Kolejny przykład z segmentu DIY to Bostik Fast Tak – klej w sprayu na bazie żywic syntetycznych, zaprojektowany tak, aby tworzyć trwałe wiązanie pod wpływem docisku i umożliwiać łączenie wielu typowych materiałów spotykanych w pracach warsztatowych i wykończeniowych. Spray ma swoją przewagę: szybko pokrywa powierzchnię, ułatwia równomierną aplikację i przyspiesza pracę tam, gdzie pędzel lub szpachla tylko wydłużają temat.

W segmencie DIY liczy się jeszcze jedna rzecz: produkt ma być przewidywalny. Użytkownik nie chce studiować instrukcji jak podręcznika do mechaniki płynów. Ma zadziałać „od ręki” – i tu Bostik buduje pozycję poprzez rozwiązania łatwe w aplikacji, ale o parametrach typowych dla chemii technicznej: przyczepność, elastyczność, odporność na starzenie.

Jak czytać portfolio Bostik z perspektywy technicznej
Jeżeli chcesz podejść do tematu „po inżyniersku”, Bostik da się uporządkować według funkcji. Kleje montażowe i konstrukcyjne odpowiadają za trwałe łączenie elementów, często z tolerancją na ruch i drgania. Uszczelniacze pracują na granicy materiałów, gdzie potrzebna jest szczelność i elastyczność. Pianki wchodzą tam, gdzie liczy się wypełnienie, izolacja i stabilizacja. Masy i produkty do podłóg oraz ścian porządkują podłoże i wspierają trwałość okładzin. Z kolei przemysłowe rozwiązania Bostik są dobierane pod aplikację, bo w produkcji liczy się nie tylko „czy klei”, ale czy klei tak samo w poniedziałek rano i w piątek po południu.

W tym wszystkim widać tradycyjną, zdrową logikę: połączenie ma przenosić siły, uszczelnienie ma być szczelne, a aplikacja ma być powtarzalna. Reszta to marketing, który bez techniki jest tylko ładnym nadrukiem.

Dlaczego BOSTIK jest postrzegany jako marka „od zadań realnych”
Bostik działa na rynku od ponad wieku, ale nie żyje historią dla samej historii. Historia jest tu ważna o tyle, że pokazuje ciągłość rozwoju technologii łączenia: od produktów dla przemysłu obuwniczego, przez rozwój klejów kontaktowych, po współczesne systemy dla budownictwa i przemysłu. Dziś marka funkcjonuje globalnie jako część Arkema i rozwija rozwiązania w obszarze specjalistycznych klejów i uszczelnień.

Jeśli miałbym to ująć po staremu, „jak się zawsze robiło” w dobrym warsztacie: najpierw sprawdzasz, co ma pracować, w jakich warunkach i jak długo. Potem dobierasz technologię. I dopiero na końcu zastanawiasz się nad etykietą. Bostik jest marką, która w tej kolejności czuje się bardzo pewnie.

Pamiętaj ,że abscmt.pl to nie tylko dystrybucja smarów i narzędzi do smarowania . Oferujemy też usługę przepakowania smaru w dopasowane do Twoich potrzeb opakowania: tubki 10–100 g, tuby, kardridże, saszetki – już od 5 kg.

Wybrałeś smar, który występuje tylko w najmniejszym opakowaniu 6 kg? Spokojnie. Zleć przepakowanie, a my przygotujemy go w dokładnie takim formacie, jaki będzie dla Ciebie najwygodniejszy.

Jak widać ze strony sklepu wybór smarów jest duży ale sklep stacjonarny z łożyskami i smarami przy ulicy Kościelnej 5 Lublin 20-307 strona internetowa https://abscmt.pl/ który jest długoletnim dystrybutorem smarów oferuje i posiada w ofercie również : uszczelnienia techniczne, simeringi w tym simmeringi Corteco, oringi , segery i wiele innych produktów związanych z łożyskiem i smarowaniem . Przed wizytą ,możesz upewnić się o dostępności produktu pod numerem telefonu 601 444 162 lub meilowo lozyska@elub.pl